Najnowszy, dwudziesty drugi album z Kosycarzowej serii uświetnia 100. rocznicę urodzin najbardziej rozpoznawalnego fotoreportera w powojennej historii Pomorza. Zbigniew Kosycarz nazywany był przez mieszkańców regionu latającym reportem – wszędzie było go pełno. Zawodowiec, świadek historii, kronikarz codzienności. Dzięki niespożytej energii, jaką wkładał w swoją pracę, możemy dziś szeroko spoglądać w przeszłość, przywoływać znajome twarze, miejsca, wydarzenia – wszystko to, co budowało naszą tożsamość od lat 40. do początku lat 90. Możemy dzięki niemu podróżować w czasie.
Album zawiera ponad 220 starannie wyselekcjonowanych zdjęć przywołujących powojenną historię regionu, przełomowe wydarzenia, ale również ulotne, codzienne chwile. Wiele z tych obrazów powstało w Trójmieście, najwięcej w Gdańsku, gdzie swoją siedzibę przy Targu Drzewnym miała przez pół wieku Zbyszkowa redakcja „Głosu”. Stąd „wylatywał” codziennie rano, by łapać w obiektywie swoje „delikatesy”. Te najbardziej znane były palce lizać! W kadrze wyszukanym w 1964 roku podczas spartakiady młodzieży na stadionie gdańskiej Lechii rozsmakowali się jurorzy konkursów fotograficznych i posypały się nagrody. „Delikatesów” nie mogło zabraknąć w jubileuszowym wydawnictwie, podobnie jak kilkudziesięciu innych ujęć głęboko zapadających w pamięć.
Sięgamy do zdjęć już publikowanych, ale nie brakuje w tym albumie perełek odkrytych niedawno, które przetrwały dziesiątki lat w postaci negatywów – w teczkach pozbawionych warstwy opisowej. Szperanina w prasowych annałach i rozmowy z nielicznymi już, niestety, świadkami historii pozwoliły nam wrócić do zapomnianych faktów, zdarzeń i ludzi zwyczajnie łapiących dzień. I niezwyczajnie. Taka wyjątkowa chwila stała się udziałem obserwatorów „latającego słonia”. Duże zwierzę w klatce każdy widział, ale słonia w klatce zawieszonej nad pokładem statku – w latach 50. – tylko nieliczni. Z portu gdyńskiego pochodzi także kadr wykonany przez Zbyszka w punkcie kontroli owoców cytrusowych. Hiszpańskie mandarynki przechodzące przez ręce (i usta) inspektorów w latach 60. były iście świątecznym widokiem. Korespondują z tym obrazem trzcinowe żniwa na Powiślu. Nie z każdej trzciny będzie cukier, zdają się tłumaczyć uśmiechnięte oczy zapracowanych mam, którym towarzyszą ciekawskie maluchy. To bardzo piękna fotografia. Niezwykłym zwykłym zdjęciem są warcaby klasyczne w odmianie branżowej, czyli nakrętki kontra podkładki. U schyłku lat 60. takimi pionami grało się w świetlicy dla pracowników PKP na węźle kolejowym w Tczewie. Koń, jaki był kilkadziesiąt lat temu, każdy może zobaczyć na zdjęciach przedstawiających ludzi pracy – wiejskiego listonosza, który w czasach przed nastaniem klubów prasy i książki Ruch był jedynym terenowym doręczycielem gazet, czy też kowala z Żuław Elbląskich, przez którego kuźnię we wsi Jegłownik przewinęło się wielu adeptów tego z wolna zanikającego zawodu. Album „Fot. Zbigniew Kosycarz” to przede wszystkim ludzie. Nie byłoby tych zdjęć, gdyby nie było osób na nich uwiecznionych, dzięki którym te fotografie są tak wyjątkowe.
Informacje o albumie
Album „Fot. Zbigniew Kosycarz. Niezwykłe zwykłe zdjęcia”
224 strony
oprawa twarda
wymiary : 235 x 335 mm
wydawca: Kosycarz Foto Press / KFP
druk: POZKAL Inowrocław
cena 150,00
Publikację przygotował zespół KFP pod kierownictwem Hanny Kosycarz.

















